Może ciężko w to uwierzyć., ale pani przy kasie była bardzo miła. Na pewno bardziej niż ta jej twarz co mi wyszła.
10 kilo na łeb na klatę
brzmiało bardzo dobrze w teorii. To tak jakby wziać 10 torebek cukru albo teczkę 100x70 z czterema kartonami pomalowanymi akrylem i do tego zestaw kilku (tak raczej z 8,9) farb po 250 ml każda. Ewentualnie to jeszcze dociażyć laptopem.
Lajcik.
Problemem jest tylko to, że ciężko go było chwycić. Jak wykazała
praktyka był
totalnie niechwytliwy. Strongłumenkami nie zostaniemy, przynajmniej ja, bo 10 kilogramów martwej wagi to za dużo.
Szukałyśmy długo też chwytliwego tytułu. Niestety każdy z nich cierpiał na predalnikową niechwytliwość.